26 grudnia 2011

I już po świętach...

Czekaliśmy na te piękne święta cały rok. Nie żałujemy tego oczekiwania, przygotowań, przeżyć duchowych i spotkań rodzinnych. 
To są  tylko nasze przeżycia - ta wigilia Bożego Narodzenia,  Pasterka, stajenki i inne dekoracje świąteczne. 
Ale okres świąteczny jeszcze trwa. To są Gody - okres od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. a potem karnawał, też jeszcze ze świątecznymi dekoracjami. 
Tymczasem powoli wchodzimy myślami w Nowy Rok. Co nas czeka? Jakie zmiany, jakie niespodzianki, co nam przyniesie los?
 Póki co po świętach robimy pierwsze kalkulacje - co przepłaciliśmy, co zdrożało, czego mogliśmy nie kupować. Czy karpie po 15zł, makowiec po 16, a ciastka maślane po 40zł - to drogo, czy tanio?
Parę dni pozostało na załatwienie najważniejszych spraw, lub podjęcie jeszcze jakiejś ważnej decyzji. 
A oprócz tego cieszmy się blaskiem choinkowych lampeczek oświetlających nasze domy, i cieszmy się radością dzieci, które mają wolne międzyświąteczne dni. Brakuje tylko śnieżnej  oprawy tych świąt, lecz za to nie marzły nam nosy, uszy i ręce. A poza tym zima - jeszcze przed nami. Majka47

19 grudnia 2011

Ze świątecznymi życzeniami...

Ernest Bryll
W ciepłym wnętrzu kolędy...

W ciepłym wnętrzu kolędy, w jej miękkim owocu
Pulsuje gwiazda betlejemskiej nocy
Małe ziarenka światła, któreśmy witali
Jeszcze dziecinni, naiwni i mali.

O, jakby trzeba nam dzisiaj  uciekać
Do pasterzy, owieczek, do siana i mleka
Do podarków, co na nas u żłóbka czekały
Do otworzonej duszy zwierząt, co gadały

O, jakby trzeba nam dzisiaj skosztować
Pastorałki tak słodkiej jak babka cukrowa
Skurczyć się, w pacholęctwie zniknąć, w sianku schować
Przed dojrzałością prostą jak droga krzyżowa. 

Wiersz wybrany jako refleksja przy Świętach Bożego Narodzenia ze zbioru wierszy Ernesta Brylla pt. "Nie proszę o wielkie znaki".
Jednocześnie składam życzenia świąteczne spokojnych, rodzinnych i radosnych Świąt. Majka47

16 grudnia 2011

Przedświątecznie...

Za tydzień będzie już wszystko gotowe do wigilii. Skończy się bieganina po sklepach, kupowanie tego co potrzebne i niepotrzebne, nawet część potraw świątecznych będzie gotowa do podania. 
Piękny czas dekoracji świątecznych, strojenia choinki i pakowania prezentów najbardziej intryguje najmłodszych. 

Dziś przeszłam przez  targowisko. Jeszcze było ciepło, słonecznie. Stragany z warzywami kolorowe jak zwykle, gdyż nie ma teraz specjalnych dostaw owoców na święta. Wyróżniały się jedynie stoiska z suszonymi owocami, kolorowo poprzekładane, łącznie z suszonymi maleńkimi rajskimi jabłuszkami i z suszoną żurawiną.
Dużo też było różnego rodzaju orzeszków i pokrojonych  kosteczkę owoców kandyzowanych.  
Natomiast zupełnie świątecznej oprawy (śniegowej bieli) nie miały sztuczne choinki, których było "do koloru, do wyboru". Różnią się od tych dawnych sztucznych choinek jakością i estetyką, więc jeśli ktoś nie może mieć choinki prawdziwej - może wybrać sztuczną. 
Zapytałam o oświetlenie choinkowe polskiej produkcji - niestety na straganach były "tylko polskie, ale w Chinach wykonane"...
Z akcentów świątecznych wyłowiłam jeszcze jemiołę, bardzo świeżo  zerwaną, nawet z odłamkiem gałęzi. 
Ogólnie nie było jeszcze tłoku czy pośpiechu, a z rybami było tylko parę stoisk.
Może to i lepiej, że rozważniej i spokojniej planujemy zakupy na Święta. Majka47
 

12 grudnia 2011

Magia kończacego się roku...

Zaczyna się od "andrzejek" - pierwsze wróżenia, zabawy, lanie wosku...
Potem mikołajki - w tym roku bez śniegu, ale tradycji stało się zadość. 
Wszystko co robi się w grudniu ma swoje znaczenie. Świąteczne sprzątanie, w trakcie którego prawdopodobnie jesteśmy - też. Wymieść wszystkie kątki, zakamarki, szuflady a także strychy i piwnice. Usunąć niepotrzebnie nagromadzone rzeczy, zrobić miejsce na nowe,  w nowym roku. 
Poukładać swoje sprawy  zawodowe i rodzinne tak, aby z czystym kontem (nie pustym!!!!!!!!!!!!) - wejść w Nowy Rok. 
A jutro dzień św. Łucji. Według wierzeń obserwowanie pogody od Łucji do wigilii da nam obraz pogody na każdy miesiąc przyszłego roku. 
Najbardziej znane przysłowia o św. Łucji to:
-Święta Łucja dnia przyrzuca.
- Kiedy na św. Łucję mróz, to smaruj wóz. 
-Św. Łucja głosi, jaką pogodę styczeń przynosi. 
Największą popularnością cieszy się kult św. Łucji w Szwecji, gdzie w tradycyjnych orszakach młode dziewczęta odwiedzają domy, kościoły, szkoły i centra handlowe. Orszak Św. Łucji zwiastuje nadchodzące Święta.

A nasz grudzień pobiegnie dalej...Magia Świąt Bożego Narodzenia, pasterka, śpiewanie kolęd, chodzenie po kolędzie, stajenki i szopki bożonarodzeniowe, opłatek. Nie można się dziwić, że te Święta są bardzo rodzinne i najpiękniejsze. 
Potem jeszcze parę międzyświątecznych dni, najczęściej wolnych od pracy i żegnanie starego i witanie Nowego Roku.   
Tak wiele pięknych chwil nagromadzonych w grudniu powoduje, że miesiąc ten nie daje się porównać z żadnym innym miesiącem w roku. Niech więc te tradycje są nadal przekazywane i pielęgnowane.
Majka47

9 grudnia 2011

Nie lubię nakręcania...

Jest kilka spraw, które towarzyszą nam od zawsze, a obecnie są szczególnie nakręcane i "rozdmuchiwane".
Na pewno takim tematem jest pogoda. Zbliżamy się do przejścia z pory jesiennej na zimową, ale ogólnie wiadomo, że listopad był łaskawy, a i grudzień też dopiero gdzieniegdzie śniegiem posypuje. Tymczasem prasa i pozostałe  media łącznie z internetem raczą nas budzącymi grozę tytułami. "Polska pod śniegiem", "Są już pierwsze ofiary zimy", o zaspach na drogach już nie wspomnę. Sztucznie i na wyrost niejednokrotnie podnoszone zimowe tematy mają działać profilaktycznie?Może, ale przecież każdy ma w domu termometr zaokienny, słucha prognozy pogody i potrafi z tego wysnuć wnioski.
Czy nie lepiej założyć, że pora jest zimowa, trzeba się odpowiednio ubrać i uważać na drodze?Wiadomo, że wszystkim trudniej - ale nakręcanie tematów wiosny nie uczyni. 
Inny głośny temat  to oczywiście zbliżające się święta. Mamy piękne tradycje świąteczne, w każdym domu troszkę inne, ale ważne, bo przekazywane z pokolenia na pokolenie. Ale gdy do głosu dochodzi komercja, to...na złość mamie odmrożę uszy, czyli nie chcę żadnych zwyczajów z marketów czy reklam. 
Sztucznie nakręcana jest również moda w dekoracji choinek czy zewnętrznych przydomowych dekoracji świetlnych na święta. Już nie tylko kolorowe czy jednobarwne lampeczki choinkowe na drzewku przed domem, ale całe scenki świąteczne z saniami, reniferem i Mikołajem .
Tych nakręcanych tematów nie brakuje również w polityce, czy w świecie celebrytów. 
Jaki sens ma mój  wpis? Czy o pewnych tematach nie można pisać i mówić? Oczywiście że można, a nawet trzeba, ale  z umiarem i bez wyolbrzymiania. Z życzeniami spokojnego grudniowego weekendu - Majka47

5 grudnia 2011

Upominki i prezenciki.

Okres przygotowywania upominków mikołajkowych i świątecznych mamy już poza sobą, lub kończymy robić ostatnie prezentowe zakupy.
Mimo kryzysu, ograniczeń finansowych tradycja upominkowa utrzymuje się nadal - i chociażby drobiazg -  jest gestem pamięci i miłości. 
Skupię się tutaj tylko na upominkach dla dzieci, a więc przede wszystkim zabawkach. Dużo łatwiej niż kiedyś można kupić coś upragnionego przez nasze dzieci. I są to już rzeczy o wiele trwalsze i bezpieczniej wykonane. Dużo jest zabawek firmowych - w odpowiednio wyższych cenach, ale za to wiernie oddające prawdziwe modele aut, maszyn budowlanych, buduarków z wyposażeniem dla małych dziewczynek - do gotowania, makijażu, itp. Nie sposób wymienić wszystkiego, ale my wiemy co naszym pociechom potrzeba. 
Zabawki wykonywane są z coraz to bardziej ekologicznych i bezpiecznych materiałów, są mniej łamliwe, nie powodują uczuleń i skaleczeń.
Dobrą grupą upominków dla dzieci w każdym wieku są książki. Wybór jest rzeczywiście ogromny i mimo komputerów i internetu książki cieszą się nadal wielkim powodzeniem i na pewno księgarnie nie będą zamykane. 
Swoje zadanie spełnią również zabawki sportowe, zaczynając od piłki, poprzez lotki, paletki po deski i rolki czy zimowy sprzęt sportowy , jak łyżwy i narty. To jest bardzo potrzebna grupa zabawek, gdyż w wolnej chwili  aktywizuje pociechy do zdrowego ruchu, przeciwdziała otyłości i wadom postawy nabywanym w trakcie nauki i w dobie komputeryzacji. 
Jeśli  więc takie pozytywne role spełniają upominki zabawkowe, to jak zrezygnować z tego zwyczaju? 
Ale jak w tym roku  przyjedzie Mikołaj, bo chyba nie na śnieżnych saniach? Majka47

2 grudnia 2011

Naturalni sprzymierzeńcy.

Te najkrótsze dni w roku nie zawsze sprzyjają dobremu samopoczuciu. Wcześnie zapada zmrok, długo przebywamy w sztucznym oświetleniu, mgły i mżawki w ciągu dnia - to wszystko  działa na nasz organizm. Choć pogoda jest przecież względnie łaskawa, bo temperatury dodatnie, często jesteśmy przygnębieni, rozdrażnieni i zniechęceni. Wszystko widzimy w ciemnych barwach. Czas więc to zmienić. Pierwszym sprzymierzeńcem w walce z jesiennym smuteczkiem niech będzie czystość. Umyte okna, odkurzone wszystkie zakamarki, ład i porządek wprowadzą uporządkowanie do naszego życia. I wcale nie trzeba z tym czekać do Świąt. Wykorzystajmy pogodę do trzepania, wietrzenia, mycia i czyszczenia. Dla nas to będzie odrobina ruchu i gimnastyki, a dla naszego organizmu samo zdrowie. 
Dobrze oddziałują na nas także kwiaty doniczkowe. Oczywiście czyste, oberwane z niepotrzebnych suchych łodyżek i resztek kwiatów. A kto się chce dalej w to wgłębiać, to znajdzie nie jedną taką roślinę, która będzie dodawała energii, pozytywnie działała na naszą wrażliwość i estetyczne odczucie. 
Podobne działanie mają kamienie naturalne noszone jako bransoletki czy naszyjniki. To też są nasi sprzymierzeńcy w walce z różnymi bolączkami. Każdy kamień ma inne właściwości i komu innemu będzie przypisany. Jeśli zatem kupujemy naszyjnik z kamieni, zapoznajmy się jakie jest jego działanie. Nosząc go poprawimy swoje samopoczucie i zdrowie. Oprócz rodzimych bursztynów i paru innych jeszcze polskich kamieni półszlachetnych 
mamy obecnie duży wybór kamieni z całego świata. Ale czy pomogą - to zależy tylko od naszego wyboru.

Na końcu wpisu wspomnę jeszcze o ekologii czy naturalności w naszym otoczeniu. Lepiej będziemy się czuć  pomieszczeniach, gdzie jest więcej rzeczy naturalnych, wykonanych z naturalnych surowców, a więc drewno, naturalne wełny czy materiały, taki trochę styl szwedzki, jak w Ikea.
A wieczorem, po dniu pełnym wrażeń, przy dobrej herbatce czy lekturze i zapalonej zapachowej świeczce wszystkie jesienne smuteczki odpłyną w dal. 

28 listopada 2011

Przypominajki.

Pisałam już kiedyś o porzekadłach i przysłowiach, a dziś będzie o przypominajkach. To taki dziwny twór językowy, używany od dawna, a pomagający dzieciom lub nawet dorosłym zapamiętać pewne kanony, właściwie przestrzegać pewnych reguł, wreszcie prawidłowo zapamiętać pewne dane. 
"Przypominajki" stosowane są tak dawno, jak istnieje szkoła, są  jednym z zabawnych sposobów zapamiętanie wiedzy na całe życie. 
Pamiętanym przez wszystkich jest przypominajka:
- Pamiętaj chemiku młody, wlewaj zawsze kwas do wody (nigdy odwrotnie), byś sobie nie poparzył brody.
Inna zabawna, trochę rubaszna, ale dość często przypominana to:
- Pamiętaj, cholero, nie  dziel przez zero. 
-Ryzyk- fizyk - przestrzega nas krótko mówiąc o tym, że kij ma dwa końce (albo, albo).
Wreszcie jest grupa przypominajek ułatwiająca przyswajanie zasad ortografii czy wiedzy z innych przedmiotów. Przykładem jest pamiętane "uje - nie kreskuje".
Z okazji Dnia Liczby Pi uczniowie tworzą na jej cześć wiersze, rymowanki i hasła. Przykładem niech będzie rymowany wiersz, w którym liczba liter w kolejnych wyrazach odpowiada rozwinięciu dziesiętnemu liczby pi do 20 miejsca po przecinku:
Kto w mgłę i słotę wagarować ma ochotę?
Chyba ten, który ogniście zakochany, odziany wytwornie
Gna do nóg Bogdanki paść kornie.
Przez taką zabawę zapamięta się tą dziwną liczbę pi. 
A wszystkie inne wierszyki, wyliczanki i przypominajki skutecznie wspomagają metody przyswajania wiedzy. Majka47

25 listopada 2011

Tradycję podtrzymują najmłodsi...

Chociaż "andrzejki" przypadają dopiero w środę, już od czwartku tego tygodnia odbywają się dyskoteki i wieczorki andrzejkowe w szkołach. 
W sobotę i niedzielę jest przygotowane mnóstwo imprez andrzejkowych dla dorosłych, w kawiarniach, klubach, kinoteatrach...
A tymczasem miałam okazję podpatrzeć jak nastolatki stroją się na wieczorek andrzejkowy, a tym samym - jak powstaje moda młodzieżowa.  Umówione na wspólne wyjście dwie koleżanki z przedostatniej klasy podstawówki najpierw urządziły wspólne ubieranie się. Na podłodze piętrzyły się zatem jak w ciucholandzie najmodniejsze bluzeczki i spódniczki jednej i drugiej koleżanki. Do tego doszło parę przemyconych rzeczy z szafy mamy. I zaczęła się najciekawsza część doboru strojów, biżuterii i dodatków na wyjście. 
Efekt przeszedł wszelkie oczekiwania. Zarówno kolorem, jak i stylem, z wielkim wyczuciem i gustem za niedługi czas zobaczyłam piękne modelki - jedną w brązie, drugą w czerni z modnymi paskami na biodrach. A na wieczorku...tradycji stanie się zadość. Będzie przede wszystkim lanie wosku przez klucz, wróżby andrzejkowe z bucikami, karteczkami a przede wszystkim młodzieżowa muzyka, którą ja nie zawsze już znam i toleruję. 
A dziś na spotkanie klasowe do szkoły podstawowej wybrał się - również odświętnie ubrany- młody gimnazjalista, który szedł odwiedzić swoją byłą panią wychowawczynię, a przy okazji spotkać się z dawnymi kolegami. 
Te dwa piękne przykłady ukazują, że mimo wielkiej i często smutnej polityki tradycja normalnego życia i dawnych zwyczajów toczy się swoim trybem. I niech tak pozostanie. Majka47

21 listopada 2011

Przed nami ostatnia dekada listopada...

Jeszcze tylko ponad tydzień będzie rządził listopad, a potem powita nas świąteczny miesiąc. Z przyjemnością i ulgą zauważyłam, że w tym roku  - o wiele później niż w latach ubiegłych  - brak jeszcze świątecznych dekoracji. Coś tam dopiero powoli się tworzy, układane są konstrukcje, na których zawisną świecidełka, coś się projektuje. 
I muzyka, która zwykle przytłacza nas w marketach - też jeszcze nie świąteczna. Bardzo mnie to cieszy, gdyż kolędy - te najpiękniejsze i najbardziej obrazowe pieśni powinny być śpiewane i słuchane dopiero wraz z nastaniem Świąt Bożego Narodzenia. 

Jedynie reklamy prezentów gwiazdkowych wysuwają się na pierwsze miejsca we wszystkich dostępnych mediach, w  prasie, gazetkach reklamowych, a nawet na monitorze komputera, nie wspominając o allegro.  Może to i dobrze, bo prezent powinien być przemyślany, właściwie dobrany do danej osoby i kupowany bez pośpiechu. Właśnie taki czas jest jeszcze teraz, bo później będzie i wszystko droższe i kupowane w przedświątecznej gorączce zakupów - a to nie wyjdzie nikomu na dobre. Majka47

18 listopada 2011

Z obserwacji...coraz bardziej nam na sobie zależy.

Wszystko jest niby w zasięgu ręki, ale nie wszystko jest dla każdego dostępne. Jednak ten nadciągający kryzys odczuwamy, gdyż w portfelach coraz mniej pieniędzy. Ludzie zarabiający mniej najchętniej nie chodziliby do punktów usługowych, do sklepów, gdyż nie na wszystko starcza. Są jednak sposoby, aby przyciągnąć klientów i zachęcić ich do odwiedzania właśnie tego, a nie innego punktu usługowego czy sklepu. 
Właśnie z obserwacji widzę, że coraz bardziej nam na sobie zależy. W wielu mniejszych punktach są już różne gratisy i bonusy, co do niedawna było tylko w wielkich marketach. 
Jadę więc busem i widzę napis zachęcający do zakupu karnetu na dziesięć przejazdów, a jedenasty - gratis.
U fryzjera dostaję wizytówkę - na kilka zabiegów, ostatni darmowy. 
W sklepie spożywczym zbieram punkty za  zakupiony towar - i wymieniam potem na bony, za które znów kupię towar i przyjdę do tego sklepu. 
W aptekach jest chyba największe zróżnicowanie bonusów. Są karty z punktami, na które można otrzymać różne nagrody, są w niektórych aptekach zniżki dla seniorów, są sprzedaże wiązane, szczególnie z kosmetykami. 
Nawet w niektórych miastach są kawiarnie, gdzie dopołudniową kawę seniorzy mogą wypić za przysłowiową złotówkę. 
Wyruszając w podróż pociągiem, też można jechać taniej - są bilety weekendowe, są bilety "raz, dwa, trzy", tzn jadąc już w dwójkę, druga osoba płaci mniej za bilet. 
W autobusach na dłuższych trasach są bilety dla seniorów, ale trzeba pytać, bo panuje wielka różnorodność. (W niektórych autobusach wystarczy legitymacja emeryta, w innych muszą być ukończone lata - 65).
Odnoszę więc wrażenie, że wszystkim nam coraz więcej zależy na sobie, tylko - dlaczego czasem brakuje na opłaty? Majka47

14 listopada 2011

Może nam to coś przypomina?

Od 11 listopada media zdominowane są przez tematykę niefortunnych obchodów Święta Niepodległości w Warszawie. Są projekty ustaw, są pierwsi skazani, są dyskusje i rozmowy, które mają odpowiedzieć dlaczego?
Ja przedstawiam dziś wiersz Ludwika Jerzego Kerna, który nam może da jakieś skojarzenia, bądź nasunie właściwą odpowiedź.
                       DZIEŃ CHULIGANA
Obojentnie, jak jezd na dworze,
My zawsze wstajem
W lewym humorze.

Najpierw wionche puszczamy matuli,
Co jezd, ropucho,
W gardle mnie sucho,
A tyś jeszcze nie przyniesła ćwiartuli?!

Potem półbuty kładziem
I nie żegnając się z mamom,
Idziem się spotkać z Kazikiem
Lub Władziem,
Żeby se trochę postać przed bramom.

Stojem tak sobie i stojem.
Nikogo my się nie bojem.
Tylko nam nudno, no nie?
O, wraca ze szkoły chłopię...
No to co?
No to mu dokopiem.
Niech wie.

Z przeciwka idzie dziwka.
A na co ji ta grzywka?
Kaziu, zajmuj się paniom...
Przyhamuj, najmilsza z blondul,
Zrobim ci ondul.
Bendziesz, k..., jak anioł.

No to my mieli ubaw z tom dziwkom,
A potem my poszli do kiosku na piwko.
Piwko wypilim,
Odbilim uszka
I zaprawilim jednego staruszka.
Całkiem dla hecy,
Bez powodu.

A potem spod kiosku my dali chodu
I w parku
W czwórkie (bo doszedł Sławek)
Przerobili my parę ławek.

A jak my lali,
Jak my łamali,
To wszystkie inne ludzie pryskali.
Bo między Bugiem a Odromnysom
To najważniejsze ze wszystkich - my som!

Wiersz przepisany ze zbiorku wierszy Ludwika Jerzego Kerna pt. "Kolekcja"  z 1996roku.       Majka47

11 listopada 2011

Nadal się uczymy...

Mijające właśnie Święto Niepodległości nasuwa kilka refleksji. Nie jest jeszcze tak, jak być powinno. To przykre, że w takim dniu dochodzi do zamieszek, zatrzymań i waśni. Gorzej jest chyba w większych miastach, spokojniej w mniejszych miejscowościach. Nowa tradycja listopadowego świętowania tworzy się powoli. Jeszcze brak flag na prywatnych domach. Mniej natomiast widzi się ludzi pracujących np. przy budowach czy w ogrodach. 
Mimo wielu propozycji jeszcze nie każdy umie zagospodarować sobie świątecznie czas. 
Oprócz zorganizowanych imprez słyszałam wypowiedź młodej matki, że była z dziećmi przy pomnikach w swojej miejscowości. Czekały również wystawy i muzea. 
 Może z powodu chłodu na dopołudniowych uroczystościach i przemarszach nie było dużo mieszkańców. 
Popołudniowy spacer w miejsca, gdzie składano kwiaty był może bardziej udany. 
Udanym dopełnieniem dnia świątecznego i jednocześnie stworzenie tematów do dyskusji o historii Polski mogło być obejrzenie filmu "1920 Bitwa Warszawska".
Pomimo tych wszystkich atrakcji nauka świętowania nadal jest tematem otwartym...Majka47

7 listopada 2011

Dobry tydzień!



Jest wiele pięknych rzeczy, które poprawiają nasze samopoczuciepomagają nam być lepszym, czynią nas wrażliwszymi, bardziej taktownymi i kulturalnymi. 
Zacznijmy od przyrody. Oglądając piękną panoramę z tarasów widokowych czy z górskiego szczytu, jesienne drzewo w złocistej szacie jesienią, czy piękny kwiat - nawet doniczkowy - głęboko oddychamy, zachwycamy się i uwrażliwiamy na piękno.
Oglądając wystawy malarstwa czy rzeźby doceniamy rękę mistrza, który takie dzieła tworzył.
Słuchając koncertów, pieśni, piosenek też czujemy się lepiej. Muzykoterapia ma zresztą nawet lecznicze oddziaływanie. Potrafi nas pobudzić lub wyciszyć, w zależności jakich melodii będziemy słuchać. 
W piątek obchodzić będziemy Święto Niepodległości. Również z tej okazji jest przygotowane wiele wystaw, koncertów, imprez kulturalnych i rozrywkowych, tym bardziej, że będzie to dłuższy weekend. 
Spróbujmy więc ułożyć plan świętowania i spędzania przedłużonego weekendu. Poznajmy wcześniej co będzie się działo w naszym mieście i w najbliższej okolicy, zastanówmy się co warto z tego wybrać dla siebie. Majka47.

4 listopada 2011

Listopadowo świątecznie...

Zrobiła nam pogoda prawdziwą niespodziankę. Koniec października i prawie połowa listopada są i mają pozostać ciepłe i słoneczne. Pogoda wkomponowała się w listopadowe święta i uroczystości. Prawie do połowy października jest również parę wolnych dni, co stwarza możliwość wyjazdów i świętowania i odpoczynku.
Tak pięknie spadających liści jak w tym roku dawno nie obserwowałam. Łagodnie, powoli opadają, podświetlone słońcem złote i czerwone, aby na ziemi zmienić się w kolor starego złota. 
A co nas czeka w tym miesiącu? To już prawie preludium końca roku, więc co jeszcze nie zostało zrobione, wykonane czy nie dopowiedziane - trzeba szybciutko uzupełnić czy nadrobić.
Przysłów listopadowych jest mnóstwo, związanych z pogodą, z przepowiedniami, z imionami. A najwięcej jest przysłów o świętym Marcinie i o świętej Katarzynie.
Przedstawię parę mniej znanych przysłów, charakteryzujących listopad. 
- W listopadzie kapusty pełne kadzie. 
- 21 listopada pogodę zimy zapowiada. 
- Gdy zbyt długo złota jesień trzyma, nagle przyjdzie zima.
- Święta Katarzyna śluby ucina. 
A kończy ten 30 dniowy miesiąc Andrzej ze swoimi czarodziejskimi wróżbami. 
Nie bójmy się więc listopada, który ma dla nas wiele niespodzianek, wiele atrakcji i wiele ciekawostek. Trzeba  tylko z nich umiejętnie skorzystać. Majka47

1 listopada 2011

Na Zaduszki...

Odkryłam ten wiersz niedawno, lecz wydaje mi się nadal bardzo aktualny. Wiersz napisany został 30 lat temu. A więc w Dzień Zaduszny - trochę poezji, trochę refleksji. 
Wiersz przepisałam ze zbioru wierszy Ernesta Brylla pt. "Nie proszę o wielkie znaki".
" Śniłem, żeśmy stanęli w święto na cmentarzu"
Śniłem, żeśmy stanęli w święto na cmentarzu
I każdy słowa modlitwy powtarzał
Tak, jak nas nauczono - świeczki zapalono
I wszystko, tak jak było od wieków, zrobiono. 

Ale nikt z dziadów nie chcial naszej strawy
I obojętni jak polne kamienie
Leżeli w ziemi twardsi niż milczenie.

Nagle wokół turyści stanęli ciekawi
Zdjęcia robili,
Pieśni nagrywali
A myśmy datki na świeczki zbierali.

Tyle tu wątków do przemyślenia. I tradycja się kłania, i ostatnia prorocza zwrotka, i zachowanie na cmentarzu...W Dzień Zaduszny powinno być spokojniej...Majka47

28 października 2011

Bliskie spotkania.

Pięknie w tym roku zapowiada się świąteczny weekend - ten październikowo - listopadowy.  Nawet pogoda dopisuje i pozostałe liście na drzewach barwi żółcią i czerwienią. 
Wolne dni pomogą spokojnie i bez pośpiechu posprzątać  i 
 udekorować groby.
Już od niedzieli będą odbywać się wędrówki po cmentarzach, zapalanie zniczy, zdobienie grobów chryzantemami i wiązankami. 
Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to oczywiście aspekt religijny tych świąt. Msza, modlitwy za zmarłych, procesje na cmentarzach to religijna strona obchodzenia pierwszych dni listopada. 
Oprócz zadumy, modlitwy, refleksji pozostaje druga strona tych świąt - spotkania z najbliższymi. 
Jest to dawno praktykowany zwyczaj, aby po  odwiedzeniu grobu spotkać się z rodziną, bliskimi, powspominać bliskich zmarłych, którzy niejednokrotnie są obecni w pamięci rodziny, "żyją" w dzieciach i wnukach. 
Często tylko spotkania na cmentarzu, przywitanie się, zapytanie o zdrowie czy zatrzymanie się nad wspólnym rodzinnym grobem w jakiś dziwny sposób łączą i jednoczą rodzinę. 
Całą rodziną można wtedy odwiedzać bliższych i dalszych zmarłych krewnych, znajomych, groby żołnierzy, zapalać znicze. 
Jest to piękna lekcja dla najmłodszych, lekcja pamięci, przypominanie drzewa genealogicznego w rzeczywistości, a nie tylko z programu komputerowego. Niech dzieci zapamiętają nad czyim grobem przystają, niech się dowiedzą czy przypomną sobie jak żył ten człowiek, jak zmarł, czego dokonał. 
Tylko wówczas Święto Zmarłych będzie obchodzone jak dawniej, jeśli przekażemy tą tradycję najmłodszym. Majka47 

25 października 2011

Podróżowanie pociągiem...

Każda sytuacja dostarcza nam nowych doświadczeń, spostrzeżeń lub wrażeń. Jedną  z takich sytuacji jest jazda pociągiem. Od czasu do czasu odbywam godzinną podróż pociągiem. Inaczej jest, gdy nie jadę sama - wtedy rzeczywiście nie zwracam na nic i na  nikogo uwagi, gdyż rozmowa pochłania bez reszty. Natomiast wiele ciekawostek o zachowaniach ludzi można  zaobserwować podróżując samemu. 
Przede wszystkim  współpasażerowie przeważnie milczą, przysypiają lub ewentualnie próbują czytać prasę. Studenci przeglądają skrypty.
Czasem trafi się ktoś, kto potrafi opowiedzieć bardzo osobiste przeżycia.
Kiedyś przypadkiem spotkałam panią, której nie znałam, a która była związana z pracą mojej córki. Nie spodziewałam się, że z obcą osobą będzie tyle wspólnego do opowiadania. Podróż minęła wówczas bardzo szybko. 
Weekendową podróż odbyłam w towarzystwie pani, która jechała "po zdrowie" z bardzo odległego rejonu do sławnego bioenergoterapeuty.  Ponieważ trochę orientowałam się w temacie, musiałyśmy dobrze uważać, aby wysiąść na właściwej stacji. 
Solidarność pasażerów objawia się w przypadku opóźnienia pociągu, brudnych toalet, czy "młodych gniewnych" próbujących hałaśliwie zagłuszyć stukot kół pociągu. 
Jednym słowem - podróżować lubię, nawiązuję też rozmowy ze współpasażerami, można wiele ciekawych rzeczy zaobserwować, jednak marzy mi się taki pociąg, w którym jak w metrze wyświetlałyby się kolejne stacje, który byłby czysty, bez opóźnień, i w którym przyjemnie odbywało by się nie tylko dłuższą podróż.
Majka47  

21 października 2011

Jesienne porządki.

Koniec października warto poświęcić na jesienne porządki. Kto ma ogródek - ten doskonale wie, co trzeba zrobić przed  zimą. Trochę już o tym pisałam, a poza tym to nie dotyczy wszystkich. Wszyscy natomiast mamy mieszkania, które co jakiś czas wymagają dokładniejszego sprzątania. I na pewno nie będzie to jeszcze sprzątanie na święta. 
Przede wszystkim trzeba zmienić odzież i obuwie na sezonowe - jesienno- zimowe, a letnie wyprać, wyczyścić i zabezpieczyć do wiosny roku przyszłego. Przy okazji  zastanowić się i zrobić porządek - co się już zniszczyło -to usunąć, co jest za małe - to przekazać komuś potrzebującemu. Pozostawiamy tylko te rzeczy, które będziemy nosić!
To samo dotyczy obuwia. 
W szafach i komodach są szuflady. Trzeba tam również zajrzeć, przetrzeć z kurzu, na nowo poukładać rzeczy, które tam przechowujemy. 
Dzieci również powinny już po trzech miesiącach chodzenia do szkoły odświeżyć swoje biurka i szafki.
Pielęgnacji i zadbania wymagają kwiaty doniczkowe. Może nawet trzeba zmienić ustawienie kwiatów na zimowe miesiące, aby nie drażniło ich ciepło płynące cały czas od kaloryferów.
Można jeszcze przewietrzyć dywany. Na koniec pozostawiamy do umycie okien - upinając firanki tak, aby jeszcze jak najwięcej  światła wpadało do mieszkania. 
Myślę, że te i tym podobne porządki można sobie rozplanować na ostatni październikowy tydzień, gdyż w następnym tygodniu czeka nas zmiana czasu i dzień się gwałtownie skróci...Majka47

17 października 2011

Powolna zmiana zajęć...

Jeszcze październik, jeszcze trochę słonka, ale już z przymrozkami i mgłami wieczornymi i porannymi. Już wieczory coraz dłuższe, wcześniej zapala się światło. 
Pora wykorzystać tą jesienną aurę na spotkania ze znajomymi. W ubiegłym roku proponowałam  spotkania w stylu regionu, gdzie byliśmy latem, z menu danego kraju czy regionu. 
Dziś zachęcam do przywrócenia prywatek z dawnych lat, z muzyką z minionego  okresu. 
Nastrój stworzą zapalone ozdobne świece, gorąca  herbatka, kawka czy naleweczki własnej roboty, ale przede wszystkim dobrze dobrana muzyka. Tematów na pewno nie zabraknie, dostarcza nam ich rzeczywistość, a będą to zarówno sprawy osobiste, jak i społeczne. 
Takie prywatkowe spotkanie zacznie się od degustacji, która na pewno zostanie przerwana jakimś utworem, który wpada nagle w ucho, wywołuje jakieś wspomnienia i porywa nas do tańca. 
Zaznaczam - wcale nie musi to być wielka gala, jakieś wyszukane potrawy - musi być natomiast  dobrze dobrana muzyka i bardzo bliscy nam uczestnicy wieczornego spotkania.
Idąc dalej tym tropem - można nazwać te spotkania prywatkami czterdziestolatków, pięćdziesięciolatków, sześdziesięciolatków...
Trochę ruchu przy muzyce nikomu nie zaszkodzi, a zawsze to lepsze od siedzenia w fotelu przed telewizorem czy monitorem. Ciekawa jestem, jak  to wygląda w innych domach. Majka47.

14 października 2011

Jesiennie...

Ludwik Jerzy Kern
Michałki
Gdy jesień wyroki śmierci
Zaczyna roznosić po działkach,
Nie robi to tylko żadnego wrażenia
Na psychicznie odpornych michałkach.
Patrzcie!
Na inne kwiaty strach przeokropny padł,
większość z rodziny astrów
Już poszła na tamten świat,
skończyły się piwonie,
W agonii są gladiole,
Cynie dogorywają w  wazonie gdzieś na stole,
Jedynie wśród michałków 
Nie widać cienia drżenia,
Michałki się po prostu
Szykują do kwitnienia.  

My dusze pogrążamy 
W melancholijnej zadumie,
A one kwitną niebiesko
W gęstym niebieskim tłumie,
Gdyż pojedynczo michałek
Zakwitnąć chyba nie umie.

Że tak trzymają się  z sobą
Przyjemność z tego mamy,
Gdy wzrokiem napotykamy,
Barwne michałków plamy.
Te małe wyspy radości
Na szarym tle jesieni...
I miejmy nadzieję, że również w przyszłości
nic się w tej sprawie nie zmieni. 
Ze zbiorku wierszy "Portrety kwiatów" przepisała Majka47 

10 października 2011

Podobieństwa czy różnice?

W życiu codziennym spotykamy się ze skrajnie różnymi sytuacjami. 
Znam ludzi, którzy z marketów wywożą pełne wózki towarów, i znam osoby, które spieszą do piekarni przed godziną zamknięcia, aby po tańszej cenie kupić pieczywo dla rodziny. Znam osoby, które kupują w ekskluzywnych sklepach,  butikach,  czy salonach i znam  osoby, które kupują tylko towary w promocyjnych cenach w różnych sklepach. 
Rozumiem, że tak krawiec kraje...lecz co się dzieje później? Jeśli ktoś przynajmniej raz na tydzień przywozi do domu zapas towaru  przynajmniej  na 10 osób - a rodzina jest czteroosobowa - to siłą faktu wiele tych rzeczy prędzej czy później się marnuje. Wiele tych rzeczy trafia do kontenera ze śmieciami. Przechodząc po osiedlu często widzę ludzi  najuboższych wybierających ze śmietników różne rzeczy -  to jest wstępna segregacja. Każdy z nich ma swój teren, który przeszukuje. Ciąg dalszy rejonizacji na wysypisku. 
Następna sprawa to mieszkanie, dbałość  o czystość, remonty. "Jak cię widzą...tak cię piszą"...kłania się następne przysłowie. Tutaj jest jednak sprawa trudniejsza, gdyż remonty pochłaniają  wielokrotność miesięcznych dochodów, więc bez pożyczki ani rusz. Pozostaje więc dbałość o czystość - odpadający tynk czasem musi poczekać. A jak się to komponuje z nowo budowanymi dworkami - sami widzimy. 
Takich podobieństw czy różnic w codziennym życiu doświadczamy na każdym kroku. 
Kiedyś były plany pięcioletnie, a obecnie okresowe rządy rywalizujących partii. Czy będzie więcej podobieństw, czy różnic? Majka47
 

7 października 2011

Promocje i pokazy.

W dzisiejszym czasie często spotykamy się z różnego rodzaju promocjami i pokazami. Jest to konieczne, gdyż nawet w dobie reklam telewizyjnych i radiowych nie sposób dowiedzieć się o wszystkich nowościach. Poza tym niektóre towary wymagają specjalnego pokazu - w domu, czy w kameralnym pomieszczeniu. Wszyscy to znamy i mamy do tego różny stosunek, czasem nas to denerwuje, często tego nie tolerujemy, ale to jest i istnieje wokół nas.
Inny pokaz połączony najczęściej z promocją - to pokaz artykułów spożywczych w supermarketach, połączony z degustacją. Też to wszyscy znamy, już weszło to w stały wygląd supermarketów. Wiąże się też ten rodzaj pokazów z kiermaszami regionalnymi, które serwują nam do degustacji swoje specjały, pozwalające potem zakupić coś z tych pyszności. 
Wielkim pokazem są targi w różnych specjalnościach - od targów kwiatowychsamochodowych aż do budowniczych. Ale to są pokazy na miarę przemysłową, dla  odbiorców hurtowych.
Są też promocje internetowe - w ramach różnych stowarzyszeń. Wiemy, bo codziennie na naszą pocztę wpływają ich zaproszenia i reklamy. 
Ciekawe są pokazy mody, z tym, że tam raczej indywidualnie nie można nic kupić - natomiast podpatrzeć i pozachwycać się - jak najbardziej. Są pokazy mody sezonowej, ślubnej i innej okolicznościowej. Zwykle odbywają się w dawnych halach zakładowych, z ciekawą dekoracją i przy ciekawej muzyce. 
Dla mnie najprzyjemniejsze są jednak pokazy i promocje książek i płyt. Jest tam zwykle przemiła, kameralna atmosfera, a przy okazji bezcenne jest osobiste spotkanie z autorem - pisarzem, poetą czy muzykiem. Poznaje się również ich przyjaciół, zainteresowania i osobowość. Taka książka czy płyta jest wówczas bezcenna. Majka47

3 października 2011

W październiku...

Pięknym, słonecznym weekendem wkroczyliśmy w październik. Jest to miesiąc już w miarę "ułożony" po letnich szaleństwach, a jednocześnie jeszcze słoneczny i często pogodny. 
Zainteresowały mnie dwa ciekawe przysłowia o październiku. 
- Gdy październik ciepło trzyma, zwykle mroźna bywa zima. 
- W październiku myśli z ptakami na południe odlatują. (!)
Jak to rozumieć - nie powiem, bo nie wiem. Czy to tęsknota za latem? Czy za podróżami w ciepłe kraje? A może myśli odlatują z nadmiaru imprez, wesel, imienin, rocznic...
Świątecznie w październiku będzie przecież prawie cały miesiąc. Zauważyłam, że do popularnych naszych dawnych październikowych świąt dołączają dni światowe, o których też należy pamiętać.
Już w weekend minęły Dzień Lekarza i Dzień Seniora. 
4 X Światowy Dzień Ochrony Zwierząt. 
5 X Światowy Dzień Nauczyciela.(!)
9 X Dzień Poczty. 
10 X Dzień Zdrowia Psychicznego.
14 X Dzień Edukacji Narodowej.
16 X Dzień Papieża Jana Pawła II.
24 X Dzień walki z Otyłością. 
30 X Zmiana czasu letniego na zimowy.
31 X Halloween (!!!)
i Światowy dzień Oszczędzania. 
To tylko wspomniałam o niektórych świętach. Trochę się tego namnożyło od czasu, gdy październik był miesiącem oszczędności i zakładało się w szkole książeczki SKO (wpłacając do Szkolnej Kasy Oszczędności nawet najmniejsze kwoty), oraz od czasu, gdy miesiąc ten był poświęcony ochronie zwierząt. Natomiast Dzień Nauczyciela - to święto z tradycjami, chociaż zmieniła się data i nazwa. 
Mam wrażenie, że niektóre święta, nie tylko zresztą październikowe są tworzone sztucznie.
Do tych wszystkich świąt dołączają swoje świętowanie popularni październikowi imiennicy - więc kiedy pracować?
Myślę, że dołożę jeszcze jedno porzekadło, pasujące zresztą do całego roku: "wszystko można, lecz z ostrożna".
A póki co to ostatni przedwyborczy tydzień, więc trzeba się poważnie zastanowić, bo...jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz...Majka47

30 września 2011

Jeszcze sezon trwa...

Jeszcze trwa sezon turystyczny, a wycieczek widać więcej niż latem. 
Dobry, jesienny okres. Jeszcze sucho, słonecznie, jeszcze nie wszystkie liście pożółkły, jeszcze dzień dość długi, choć zmrok zapada już ok. 18.00.
Przede wszystkim mają swoje wycieczki dzieci szkolne. I choć coraz trudniej zebrać pieniądze od całej klasy na wyjazd, to jednak wycieczki odbywają się. Obecnie modne są tzw. wyjazdy integracyjne całych klas. Jest  trochę zwiedzania, a potem ognisko, pieczenie kiełbasek i inne atrakcje. 
Nie zasypiają również emeryci i seniorzy. Szlaki górskie są pełne turystów. Chodzą z kijkami,  podziwiają przyrodę, robią zdjęcia.

Złazy i rajdy nadal mają swoich zwolenników, ale to już dotyczy bardziej zaawansowanych turystów i ...trudniejszych szlaków. 
Oprócz tego są wyjazdy na grzybobranie, choć  powodu suszy kosze nie zawsze są pełne. 
Duża  grupa jesiennych turystów to wycieczki z zakładów pracy, związkowe czy grup specjalistycznych. 
Takie wycieczki są dobrze zorganizowane, najczęściej z przewodnikiem - pozwalają więc dokładnie poznać zakątki naszego kraju, bądź krajów sąsiednich.
Dopóki więc jest sprzyjająca aura korzystajmy z wyjazdów i wycieczek i niech sezon turystyczny trwa jak najdłużej. Majka47

26 września 2011

Przydroża i torowiska...

Jesienią, kiedy już w ogrodach żółknie trawa i kwitną jeszcze resztki róż i marcinki czyli astry chińskie - są miejsca, które ożywają i pysznią się swoimi barwami. 
To nasypy kolejowe czyli w umownie tutaj torowiska i przydroża. 
Tam właśnie teraz  pięknie kwitną krzewy, lub kuszą różnymi owockami. I kolory są zadziwiające, jak na tą porę roku. Oprócz koloru złocistego - przypisywanego jesieni - dominuje przede wszystkim biel, czerwień i beż. 
To właśnie często spotykany rdest auberta - pnącze obficie porastające nasypy kolejowe, a cieszące nas właśnie teraz niespotykaną o tej porze roku bielą. 


Oprócz tego przy torowiskach cieszą nas owocki dzikiej róży, resztki przekwitającej nawłoci i śnieguliczka i jeszcze wiele innych krzewów i roślin. Czasem miniemy krzewy czarnego bzu, a z niższych roślin cieszy nas bujny lepiężnik, więzówka, dereń i głóg.
Mogę więc zaryzykować stwierdzenia, że właśnie teraz, jesienią, przydroża i torowiska są najbardziej  bujne i kolorowe. Trzeba to tylko zauważyć...Majka47

23 września 2011

Odbicie...

Stres stał się w dzisiejszym czasie wszechobecny. Głośno mówi się o tym, szuka się sposobów odreagowania, wymyśla coraz to inne metody. 
Są jednak osoby, które najbardziej w naszych rodzinach odczuwają stres, są bardzo wrażliwe i od najmłodszych lat dobrze rozumieją wszystkie stresowe sytuacje w rodzinie, nie bardzo mogąc się z tym uporać. Do tej grupy należą nasze dzieci i wnuki.  
Każda sytuacja rodzinna jest przez nich przeżywana i analizowana na poziomie ich percepcji. Dziecko rozumie o wiele więcej, niż nam się wydaje. Dziecko odczuwa temperaturę rodzinnych spotkań, a nawet sytuacji i stanu rodziców. Jeśli mama jest smutna - dziecko odczuwa to już jako swoiste zagrożenie.
A sytuacji stresowych w rodzinie jest co niemiara. Nawet narodziny brata czy siostry, pójście do przedszkola czy szkoły, niesnaski w rodzinie, choroba bliskich osób oraz różne wydarzenia, w które obfituje życie codzienne mają wpływ na psychikę i samopoczucie dziecka. 
Co w takim wypadku robić? Czy zupełnie chronić dziecko przed wszystkimi sytuacjami? Wydaje mi się, że nie, gdyż w przyszłości i tak nie da się unikną trudnych chwil.  Trzeba jednak dużo rozmawiać   i w miarę potrzeby tłumaczyć pociechom co i dlaczego się dzieje tak, czy inaczej. Nie zostawiać ich samym sobie ze swoimi myślami i wyobrażeniami. Poświęcić im wtedy więcej czasu niż normalnie, przytulić, wytłumaczyć. Łatwiej będzie wówczas tym najmłodszym znieść swoiste odbicie trudnych chwil w rodzinie...Majka47

19 września 2011

Puka do naszych drzwi...

Nie da się ukryć, że puka do naszych drzwi. Chłodne nocki, mgliste poranki powoli przestawiają nas do innej pory roku. W ogrodach część letnich kwiatów już nie cieszy swą urodą. Pysznią się za to krzewy ozdobne, polne i leśne kusząc nas kolorowymi owockami - nie zawsze oczywiście jadalnymi. Są teraz najpiękniejsze w pełnej krasie, gdyż późnej zmienią kolor na deszczach i chłodach, a poza tym dobiorą się do nich skrzydlaci mieszkańcy sadów, ogrodów, pól i łąk. 
Możemy za to pokusić się o zasuszenie gałązek krzewów - chociaż jest to trudne, bo kolor będzie inny - lub przeniesienie jesiennych barw i kształtów do naszego domu.  Przez dłuższy czas  będą ożywiać wystrój naszego mieszkania i przypominać słoneczne dni.
Na zdjęciach  przedstawiłam gałązki ognika i winnika zmiennego. 
Natomiast bardzo dobrze zasusza się hortensja bukietowa.
Poza wymienionymi jest jeszcze wiele pięknych gałązek, traw, czy kwiatów, którymi możemy udekorować nasze  mieszkanie czy miejsce pracy. A takie trofea przyniesione do domu z weekendowego spaceru będą nam przypominać o tym, że to rzeczywiście następna pora roku puka do naszych drzwi. Majka47

16 września 2011

Aktualne nawet politycznie wg L. J. Kerna...

Ludwik Jerzy Kern
        "Nowy Kossak"
Hoże dziewczę płacze,
Konik nóżką grzebie,
Polacy od wieków
Twardzi są. Dla siebie.

Francuz Francuzowi
Funduje ślimaka,
A Polak najchetniej
Podgryza Polaka. 

Hiszpanowi Hiszpan 
Gra na tamburynie,
A Polak podkłada 
Polakowi świnię. 

Włoch tak kocha Włocha
Jak pawica pawia.
A Polak Polaka 
Do wiatru wystawia.

Anglikowi Anglik 
Robi przyjemności,
Polak Polakowi 
Przykrości zazdrości.

Konik nóżką grzebie,
Płacze dziewczę hoże,
Polak do Polaka
Z pyskiem albo z nożem.


Rzadko Polakowi
Polak dobrze zrobi,
Takie to już nasze 
Narodowe hobby.


A tak by się chciało
Wstawić do czytanki,
Że Polak i Polak
To są dwa bratanki.


Przepisane ze zbiorku Ludwika Jerzego Kerna pt. "Kolekcja"
Majka47
 

12 września 2011

Czasem warto...

W dobie wielkich produkcji kinowych, olbrzymich kin, sal kinowych czynnych od rana, warto zastanowić się lub nawet powrócić ( a szczególnie jesienią czy zimą) do kin studyjnych. 
Takie kina są zwykle dużo mniejsze, przytulniejsze, a wyświetlany w nich repertuar jest bardzo ciekawy. Oferta zawiera zwykle jakiś ciekawy, wartościowy film - nagrodzony Oskarami
Filmy w kinach studyjnych zawsze mają jakieś przesłanie i wartość. Skłaniają do głębszych dyskusji, nie ograniczających się tylko do stwierdzenia, że piękny był aktor, czy świetne stroje. 
Filmy te, o czymś nam mówią i mają głębszą wartość - przy umiarkowanych cenach. 
Często w takich kinach studyjnych co tydzień jest inna tematyka -  można więc dobrać film do swoich zainteresowań. 
Są np. Młodzieżowe Poniedziałki Filmowe, co jakiś czas festiwale tematyczne - np. filmów sportowych, kina hiszpańskiego, są spotkania z reżyserami i recitale. 
Takie filmy więc dowartościowują i poszerzają horyzonty. 
Są też niedzielne wieczory dla seniorów, z dobrymi filmami,  z herbatką i ciasteczkiem, a przede wszystkim z "żywą muzyką" - czyli można na żywo (nie z płyty) posłuchać melodii filmowych, które na pianinie przed seansem gra "prawdziwy" muzyk - jak za dawnych lat.
A gdzie szukać takich atrakcji? Cóż - warto przejrzeć przewodniki kulturalne w danym mieście lub popytać znajomych. Naprawdę warto...Majka47
 

9 września 2011

A to mi się podoba...

Przez świat bajek wszyscy kiedyś przechodziliśmy, lub przechodzimy. Bajki towarzyszą nam od dziecinnych lat, niektóre są słynne na cały świat, inne kojarzą się nam z naszym regionem czy domem rodzinnym. Bajkowe postaci mają swoje filmy, rzeźby, obrazy, zdobią rynek  miasteczka, jak Koziołek Matołek, czy są miejscem spotkań milusińskich jak Bolek i Lolek czy Reksiu.
Moje dzieci - dawno, dawno temu - uwielbiały również "bajki-zmyślanki". Było to o tyle ciekawe, że nie wiadomo było jak się ta bajeczka dzisiaj zakończy. Taką  bajkę można było również opowiadać w parę osób, gdzie każdy dodawał jakiś własny ciąg. 
Zawsze jednak bajki spełniały jakąś rolę, chociażby tą, że rodzic był bardzo blisko. 
A obecnie powstały nowe bajki tzw. "dbajki", gdyż dbanie+bajka=dbajka.
Są to najczęściej bajki psychoedukacyjne, psychorozwijające, kształcące, mające jakiś konkretny określony cel przybliżany właśnie przez dbajkę. A jeśli i ilustracja jest dostosowana do wieku i percepcji dziecka - to dbajka osiąga zamierzony cel. 
Właśnie Wydawnictwo Dbajka i jeden z portali internetowych ogłosiły konkurs na blogową dbajkę. To mi przypomina owe bajki-zmyślanki, też tworzone z konkretnym celem. I to mi  się podoba, gdyż będą to przecież dbajki oparte na współczesności, przyswajalne przez dzieci, rozwijające wyobraźnię, pobudzające do działania, bądź wyciszające. Może sama spróbuję? Majka47 

5 września 2011

Po wakacjach...

W czasie wakacyjnych wojaży, oprócz krajobrazów i uroków odwiedzanych zakątków spotyka się ludzi. Rozmowa i kontakt z nimi daje wiele do myślenia, pomaga jednej i drugiej stronie, zawsze coś przecież my im dajemy a oni nam. 
Tym razem miałam okazję poznać osoby, z historią rodzinną wplecioną w losy Polski. Był ktoś urodzony w Wilnie, wychowany na ziemiach zachodnich, pracujący w Nowe Hucie w fabryce tytoniu...Toż to przepiękny cały kawał historii do powtórzenia, przypomnienia i zapamiętania. A jeśli jeszcze słyszą to osoby młode, którym niektóre meandry historii trzeba tłumaczyć - to zysk dla tych młodych jest podwójny - zapamiętają lepiej niż lekcję historii. 
Był ktoś, związany z Krakowem ( z dziada, pradziada) - kto musiał jednak za chlebem i za druga połową przenieść się na wieś. 
Inna historia to rodzina, która zaadoptowała dzieci, mając również dwójkę swoich. 
Był ktoś, kto wychował się w rodzinie zastępczej, jest teraz baaardzo dorosły, a jednak co roku więzy krwi ciągną go w miejsce, gdzie się urodził i podświadomie szuka swoich korzeni - nawet jeśli ma to być tylko miejscowość jego urodzenia...
Wszystkie te, i jeszcze wiele innych historii daje wiele przemyśleń  losów ludzkich, losów związanych z historią i ze społecznymi zmianami na przestrzeni lat. Majka47
 

2 września 2011

Wrześniowo i wrzosowo...

Witam wrześniowo i wrzosowo. Mimo, że cieszą nas jeszcze letnie, ciepłe dni  - to już wrzesień wziął nas w swoje obroty. 
Zaczynają świętować Bronisławy i  Stefanie, Rozalie, Edyty, Justyny, a Kosma i Damian oraz Michał zakończą wrześniowe imieniny.
Teraz trzeba poświęcić czas dzieciom, które rozpoczęły nowy rok szkolny i wdrożyć ich do systematycznej pracy. 
Trzeba zadbać o spiżarnię i chociaż trochę kolorowych słoiczków zamknąc na półeczkach. 
Trzeba wykorzystać słoneczną pogodę do gruntowniejszych porządków.
Trzeba na nowo wznowić codzienne ćwiczenia, dla utrzymania letniej kondycji...
Pewne zmiany  wprowadzę na moim blogu. Lato  -wiadomo - sezon ogórkowy, więc i ja pisałam rzadziej. Teraz jednak więcej zajęć nie pozwala mi pisać codziennych postów. Spróbuję więc pisać dwa razy w tygodniu - w piątek, jako podsumowanie całego tygodnia, i w poniedziałek - jako wpis na nowy tydzień z refleksjami podpatrzonymi w weekend. 
A więc do spotkania w poniedziałek...postaram się ściśle przestrzegać tych terminów. Majka47

29 sierpnia 2011

Koniec dzieło chwali...

Zawsze najlepiej pamięta się to, co dzieje się obecnie. Może więc i te wakacje zapamiętamy jako bardzo ciepłe i słoneczne, a nawet gorące. 
Żniwa były deszczowe, za  to dożynki w spiekocie i upale. Ważne też, aby urodzaj był jak najlepszy. 
Ostatnie chwile wakacji zapamiętamy tak, jak je spędzimy. Najlepiej jeszcze w plenerze i na różnych uroczystościach. 
Właśnie w wielu miastach i wioskach odbywały się dożynki. 
Pod koniec sierpnia świętuje swoje dni wiele miast. Odbywają się wtedy koncerty i kiermasze. Są też święta owoców i warzyw, np. święto pomidora, święto cebuli itp. 
Ostatnia niedziela wakacji była też plenerowym zakończeniem  wakacji muzycznych. Odbywało się wiele koncertów, spotkań i muzycznych imprez. 
Całe lato w Parku Kościuszki w Katowicach odbywały się słynne koncerty promenadowe, mające wielu zwolenników. Ostatni taki koncert odbył się w minioną niedzielę. Filmowa muzyka, świetne wykonanie i prowadzenie koncertu przez pana Macieja Damięckiego przyciągnęło wielu zwolenników takiej muzyki. 
Tłem dla tych koncertów był sam park. Stare drzewa i krzewy w połączeniu z ukwieconymi alejkami i różnymi uroczymi zakątkami tworzyło sprzyjającą wypoczynkowi aurę. 
Przed rozpoczęciem koncertu  alejki parkowe zaludniły się, a gromadki bliskich, znajomych, a nawet rodzin z dziećmi spacerkiem przesuwały się do miejsca, gdzie odbywał się koncert. 
Takie właśnie chwile  mogą być dobrym zakończeniem wakacyjnego czasu. Majka47

26 sierpnia 2011

To już prawie koniec...

To już prawie koniec ...wakacji. Lato jeszcze trwa i daje nam w tych dniach nieźle popalić afrykańskimi upałami, lecz myśli już coraz częściej odchodzą od urlopów i wyjazdów, a skłaniają się  - przynajmniej w mediach - ku tematyce szkolnej. (Oczywiście oprócz tematów wyborczych, ale to inne tory...)
Co mnie uderza w medialnej tematyce nowego roku szkolnego? Oczywiście cena, jaką musi rodzic wyłożyć na zakup wyprawki szkolnej. I to jest jeden i ten sam temat od wielu lat. Wiem, że wszystko jest droższe, wiem, że niektórych książek nie można używać ponownie, ale przynajmniej trochę myśląc można uniknąć gorączki  przed pierwszym dzwonkiem. Znam dzieci ( i ich rodziców), którzy książki kupują jeszcze w czerwcu, przed samym końcem rok. Te, które można - używane, inne też już są w księgarniach. To samo jest z zeszytami i szkolnymi przyborami. może nie samym końcem roku, ale początkiem sierpnia, gdy jeszcze nie ma tłoku - można zrobić zaopatrzenie w niezbędne przedmioty. 
Uniknie się wówczas rzeczywiście okazyjnie podnoszonych cen i tłoku. A ten kolorowy początek roku pozostawmy tylko pierwszoklasistom...
Inna sprawa - to zwrócenie uwagi uczniowi na jego kącik do pracy. Teraz jest do tego najwłaściwsza pora. Powinno się dopilnować, aby dziecko samo uprzątnęło zeszłoroczne zeszyty i inne niepotrzebne materiały, aby posegregowało i poukładało te rzeczy, które można jeszcze wykorzystać, aby zrobiło spis rzeczy niezbędnych na ten rok. Może się przecież okazać, że wielu rzeczy nie trzeba kupować, tylko odświeżone - nadal używać. Bo przecież kącik pracy ucznia to nie tylko komputer...

22 sierpnia 2011

Bywa i tak...(wg. L. J. Kerna)

                             Ustronie
Ktoś odkrył przypadkiem
Zaciszne ustronie
Odcięte od świata, 
Leżące na stronie.
Z daleka od traktu
Z daleka od ludzi,
Gdzie zmierzch tuli do snu,
A ze snu świt budzi.
W promieniu mil kilku
Dosłownie nikogo - 
I świerszcze, i gwiazdy,
I nawet niedrogo,
Piechotą od stacji
Dzień drogi wśród kniej,
Lecz za to swoboda,
Że hej!

Odkrywca podskoczył,
spakował walizki,
Lecz zanim wyjechał,
Osobie rzekł bliskiej;
"Znalazłem tu i tu
Zaciszne ustronie,
odcięte od świata,
Leżące na stronie.
Z daleka od traktu,
Z daleka od ludzi,
Gdzie zmierzch tuli do snu,
A ze snu świt budzi.
W promieniu mil kilku
Dosłownie nikogo - 
I świerszcze, i gwiazdy,
I nawet niedrogo,
Piechotą od stacji
Dzień drogi wśród kniej,
Lecz za to swoboda,
Że hej!

Osoba nazajutrz 
Pakując manatki,
Posłała wiadomość
Do pewnej mężatki.
Że w tym i w tym  miejscu
Jest ciche ustronie,
Odcięte od świata,
leżące na stronie.
Z daleka od ludzi,
Gdzie zmierzch tuli do snu,
A ze snu świt budzi.
W promieniu mil kilku
Dosłownie nikogo - 
I świerszcze, i gwiazdy,
I nawet niedrogo.
Piechotą od stacji
Dzień drogi wśród kniej,
Lecz za to swoboda,
Że hej!


Mężatka nazajutrz,
Przy jakimś obiedzie,
Szepnęła dyskretnie,
Ze tu i tu jedzie.
Poniważ - zacisze
Pniweaż - ustronie,
Ponieważ - odcięte,
Ponieważ - na stronie,
Ponieważ - daleko,
Ponieważ - bez ludzi
Ponieważ - zmierzch tuli,
Ponieważ - świt budzi,
Ponieważ - w promieniu,
Ponieważ - nikogo,
Ponieważ - te świerszcze,
Ponieważ - niedrogo, 
Ponieważ - piechotą,
Ponieważ - wśród kniej,
Ponieważ - swoboda,
Że hej!


I odtąd, kto tylko
Coś o tym usłyszał,
Brał lekki inwentarz
I mknął do zacisza.
Wysiadał na stacji,
Dzień cały szedł drogą
I szukał ustronia,
Gdzie nie ma nikogo.
Ustronia, gdzie można
Bez wstydu, wygodnie
Zdjąć buty i krawat,
A nawet i spodnie.
Gdzie cisza i nastrój
Gdzie ciałom jest lżej,
Gdzie taka swoboda,
Że hej!


I tak po dniach kilu
Zniknęło stronie,
Odcięte od świata,
Leżące na stronie.
Odległe od traktu,
Od zgiełku i ludzi
Gdzie zmierzch tulił do snu
A ze snu świt budził.
Gdzie było lirycznie,
I ślicznie, i błogo,
Gdzie z trudem się człowiek
Mógł natknąć na kogoś.
Gdzie nie szedł autobus
Gościńcem wśród kniej,
Gdzie była swoboda,
Że hej!

Ze zbiorku wierszy "Kolekcja" Ludwika Jerzego Kerna  - jeszcze wakacyjnie, szukając takich mniej odwiedzanych miejsc - przepisała Majka47




 

19 sierpnia 2011

Przedostatni sierpniowy weekend...

Sierpniowe kwiaty już w pełni rozkwitu, niektóre zniszczone zmiennością aury, niektóre już przekwitnięte. Czuje się w powietrzu powolne odchodzenie  lata - chociaż jeszcze ponad miesiąc do pierwszego dnia jesieni. 
Trawniki już też nie takie, jak wiosną. Pojawiają się pierwsze złocienie, małe, o różnych kolorach. 
A może czas coś w ogródku zmienić? Coś dosadzić, przyciąć, odmłodzić? Kolejny czas ścinania ziół - pachnący lawendowy bukiet, mięta na zimową herbatkę. Kolorowe bukiety z suszonych  kwiatów - łąkowych i ogrodowych - bardzo nam bliskie i naturalne. 
W ogrodzie zawsze jest coś do roboty, zawsze jakiś pomysł do zrealizowania. Zbliża  się pora jesiennego sadzenia drzew i krzewów. 

Zachęcają nas do tego i fachowej rady udzielają  ogrodnictwa szkółkarskie. Tam też  można spędzić parę godzin wśród zieleni, kwiatów, drzew i krzewów. A może to jest jakiś sposób na spędzenie przedostatniego  sierpniowego weekendu? Majka47    

16 sierpnia 2011

Piękne zakończenie wakacji z muzą.























To już XII dni muzyki kameralnej i organowej w Bielsku. Takie piękne wyciszenie po wakacyjnych wojażach. Nazwano te dni WAKACJE Z MUZĄ, nie od muzy, lecz od młodzieżowego określenia słowa "muzyka".
Wakacje z muzą to cykl koncertów z okazji 15-lecia Towarzystwa Muzyki Dawnej im. Telemanna,
pięć wspaniałych koncertów w wykonaniu bielskich artystów we wspaniałych akustycznych miejscach. 
Pierwszy koncert odbył się 14 sierpnia w Katedrze św. Mikołaja.
 
Muzycy prezentowali utwory Wiwaldiego, Leclaira, Bacha. 
Ciekawostką jest możliwość porozmawiania po koncercie z muzykami, zadawania pytań na temat dawnych instrumentów, przedstawienie wrażeń z koncertu - do czego zachęcał prowadzący koncert. 
Oprócz Katedry św. Mikołaja w Bielsku koncerty odbędą się w Kościele Ewangelickim w Starym Bielsku, w Kozach i w Żywcu. 
Wiele pięknych przeżyć i refleksji przy odbiorze tego rodzaju muzyki życzy Majka47  

11 sierpnia 2011

Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni...

Czas wakacyjny to również czas zabaw, wieczorków, fajfów przy kawiarnianych ogródkach przede wszystkim na wolnym powietrzu. 
Kto był w sanatorium, to wie, że fajfy są prawie obowiązkowym kolejnym zabiegiem. I wcale nie trzeba mieć partnera -  jeśli panów jest mniej - panie tańczą w kółeczku. Ważne, że czuje się takt muzyki, słyszy melodię, że mimo różnych schorzeń można tańczyć i ruszać się. Jest to nawet nieodzowny element dla zdrowia psychicznego, dla odreagowania stresów i zmartwień dnia codziennego, dla wzmocnienia efektów kuracji uzdrowiskowej. Na stolikach zamówione soki,piwo, ewentualnie drinki - lecz wszystko z umiarem, tak jak zdrowie pozwala. 
Ale nie tylko w sanatoriach ludzie się bawią. W większych miastach są kawiarnie,  gdzie spotykają się ludzie w hmm - starszym wieku. I codziennie można tańczyć przy muzyce z lat 60-tych, 70-tych. 
Godzina 17. - wszystkie miejsca zajęte, ludzi tłum, orkiestra zaczyna grać. Parkiet zapełnia się. Najpierw tańczą tylko pary. 
Później dołączają osoby samotne, ale wszyscy bawią się znakomicie. 
Myślę, że jest to dobry sposób spędzenia wieczornego czasu w gronie bliskich - oczywiście od czasu do czasu - aby się nie znudziło. A w czasie wakacji tego wolnego czasu jest chwilami więcej - wszak wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni...Majka47